Zmierzenie się z
tytułem legendą nigdy nie jest łatwe, ale trzeba zachować obiektywizm nawet
kosztem wyjścia profanem. Gra została wydana w 2002 roku tylko na Gamecuba.
W grze pokierujemy
losami 12 postaci, które zetknęły się z pierwotnym, wiecznym złem, a ono
wywarło na nie swoje piętno. Fabuła skupia się wokół księgi cienia, oprawionej
w ludzką skórę i kości, oraz starych bogów. Często będziemy więc zmieniać ramy
czasowe wraz ze zmianą bohatera. Każda z grywalnych postaci ma swoją unikalną
charakterystykę np. jedna lepiej walczy, domeną drugiej jest strzelanie. Każdy
bohater posiada również inne bronie. Bronie dzielą się na trzy gatunki:
dystansowa, biała oraz magia. Magia zostaje nam ujawniana wraz z postępem
rozgrywki i jest wspólna dla wszystkich postaci, mamy możliwość tworzenia
własnych kombinacji run i wzmacniania zaklęć. Fabuła jest bezspornie jednym z
najlepszych elementów gry. Historia jest poprowadzona po mistrzowsku, mamy
poczucie uchylania powoli rąbka tajemnicy. Postaci są bardzo dobrze napisane,
wiarygodne i można je polubić i przejąć się losem niektórych z nich. Ja
osobiście z napięciem śledziłem losy między innymi żyjącego w czasach
inkwizycji franciszkańskiego mnicha. Każdy znajdzie tu coś dla siebie. Moim
zdaniem umieszczenie w grze aż 12 grywalnych postaci było dobrą decyzją.
Pozwoliło uniknąć nudy, dłużyzn fabularnych oraz dało autorom możliwość
ciągłego zmieniania miejsc i czasu rozgrywki. Postacią spajającą jest Alex
Roivas, która próbuje rozwikłać zagadkę morderstwa swojego dziadka, którego
ciało znaleziono w posiadłości rodzinnej bez głowy.
Grafika w 2002 roku
musiała robić wrażenie na Gamecube. Zestarzała się bardzo godnie nawet teraz
nie odpycha i nie straszy. Szczególny nacisk położono na wygląd postaci, co
widać od razu. Lokacje są zamknięte, dzieją się w budynkach lub świątyniach.
Nie uświadczymy tu otwartych przestrzeni. Animacje i mimika została stworzona
bez użycia motion capture, ale wypadło to dosyć dobrze.
Ścieżka dźwiękowa. Określając
jednym słowem – geniusz. Jeden z filarów budowania klimatu w tej produkcji.
Momentami mocno psychodeliczna, trochę chórów. Głosy postaci również na duży
plus, w napisach końcowych pada kilka znanych nazwisk np. David Hayter. Każda
postać ma wiarygodny pasujący do siebie głos. Aktorzy również spisali się na
medal, umiejętnie okazują emocje lub modulują głos podkładany pod demony.
Gra polega na
eksploracji, rozwiązywaniu zagadek (na szczęście brak tekstowych) oraz walkach
z potworami. Oponentów jest tu sporo rodzajów począwszy od nadgniłych zombie i
mumii po większe potwory z kilkoma głowami. Mi projekt potworów przypadł do
gustu, niektóre zapadają w pamięć. Jeżeli chodzi o system walki jest on bardzo
płynny i dobrze wykonany. Mamy możliwość precyzyjnego namierzenia części ciała
przeciwnika, w którą chcemy zadać cios lub strzelić. Kiedy przycelujemy lewym
analogiem po prostu podświetlamy poszczególne części przeciwnika i naciskamy A.
Sprawuje się to bardzo dobrze, jest płynne, szybkie i precyzyjne, a to esencja
dobrej walki w grach. Szczerze można się pokusić o stwierdzenie, że jest to
jeden z lepiej opracowanych systemów walki w horrorach. Sama walka nie jest
przesadnie trudna, po zdobyciu mocniejszych czarów regenerujących zdrowie oraz
poczytalność jest jeszcze łatwiej. Po ukończeniu gry możemy odblokować poziom
hardkor. Osobno wspomnieć należy o systemie poczytalności – oznaczony jest on
osobnym zielonym paskiem. Bohater narażony na traumy i spotkania z potworami
zaczyna tracić punkty poczytalności, skutkuje to ciekawymi omamami wzrokowo
słuchowymi. Nie brak tu sytuacji, które powodują opad szczęki, ale gra igra nie
tylko z przedstawionym bohaterem, ale również z graczem np. udając, że kasuje
ci zapisane gry. Polecam przekonać się samemu, bo jest to kolejny genialny
element produkcji.
Co do wad to
inteligencja przeciwników stoi na raczej mizernym poziomie, nie wiem jak w tym
trudniejszym trybie. Walka w ciasnych przejściach to męka, bo nasz miecz
częściej blokuje się o ściany, niż trafia przeciwników. Jest pewien etap z
uruchomieniem pewnej maszyny, co więcej powtarza się on dwa razy. Nie wiem czy
testerzy tego nie zauważyli, ale jest on tak nudny, że gra spokojnie by się bez
niego obeszła. Można ponarzekać też na czasami dezorientującą prace kamery.
Czy warto zagrać i co z
poczuciem strachu? Jedna ze straszniejszych gier w historii. Wszystko
współpracuje tu na budowę klimatu: muzyka, design potworów i lokacji oraz
fabuła. Elementy te dopełniają się nawzajem. Trudno się nie bać, gdy wchodząc
do pomieszczenia słyszysz setki krzyczących głosów, a pod stopami masz setki
krzyczących twarzy – to tylko jeden przykład. Grę ukończyłem nie śpiesząc się w
15 godzin. Jak najbardziej mogę polecić. Podobno teraz można zagrać na
pecetowym emulatorze, ale nie wiem jak to się spisuje. Ode mnie 9/10.





















